Legenda o dziewczynie, której los zawisł między dwiema wieżami.

W samym sercu Wrocławia, niedaleko gwarnego Rynku, wznosi się monumentalny kościół św. Marii Magdaleny. Jego gotyckie mury pamiętają burzliwe dzieje miasta, a bogato zdobiony renesansowy portal skrywa historię sięgającą dawnego opactwa na Ołbinie.
Jednak największa tajemnica świątyni znajduje się znacznie wyżej.
Pomiędzy dwiema potężnymi wieżami, nad dachem kościoła, rozciąga się wąska kamienna kładka, nazywana Mostkiem Pokutnic, a także Mostkiem Czarownic.
To właśnie z nią związana jest jedna z najbardziej niezwykłych wrocławskich legend.
Przekleństwo młodej Tekli
Dawno temu we Wrocławiu mieszkała piękna dziewczyna imieniem Tekla. Uwielbiała zabawy, tańce i beztroskie życie. Nie chciała wychodzić za mąż ani podporządkować się woli ojca.
Pewnego wieczoru doszło między nimi do gwałtownej kłótni. Rozgniewany ojciec wypowiedział słowa przekleństwa, których wkrótce miał gorzko pożałować.
Tej samej nocy nad miastem zerwał się gwałtowny wiatr. Kiedy Tekla zasypiała, usłyszała za sobą trzy ciężkie uderzenia.
Odwróciła głowę.
W ciemności stała nieruchoma postać, której twarzy nie mogła dostrzec.
Zanim zdążyła krzyknąć, poczuła, że ziemia usuwa się spod jej stóp.
Ocknęła się wysoko między wieżami kościoła.
Pod nią spał Wrocław, a obok jej stóp leżała stara miotła.
Z ciemności dobiegł szept:
— Będziesz zamiatać, dopóki nie odpokutujesz swoich win…
Nocne szepty między wieżami
Od tej chwili Tekla każdej nocy zamiatała kamienny mostek. Choć pracowała bez wytchnienia, pyłu nigdy nie ubywało.
Najgorsze były jednak chwile tuż przed świtem.
Dziewczyna słyszała wtedy za sobą powolne kroki. Kiedy się odwracała, nikogo nie było.
Pewnej nocy na końcu kładki zobaczyła nieruchomą sylwetkę kobiety. Jej twarz ginęła w mroku.
— Kim jesteś? — zapytała drżącym głosem.
— Tą, która zamiatała przed tobą… — odpowiedział ledwie słyszalny szept.
Według legendy z pomocą Tekli przyszła w końcu młoda czarownica Martynka, dzięki której dziewczyna odzyskała wolność.
Ale nie wszyscy wierzyli, że przekleństwo naprawdę zostało zdjęte.
Dawni mieszkańcy opowiadali, że podczas bezwietrznych nocy z wysokości kościelnych wież dobiegał szelest miotły przesuwanej po kamieniu.
A czasem odgłos nagle milkł.
Podobno oznaczało to, że pokutnica przestała zamiatać…
…i właśnie spoglądała na kogoś stojącego na dole.
Prawdziwa historia, która przetrwała wieki
Mostek Pokutnic nie jest jedynie wytworem wyobraźni. Istniał już w XV wieku, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1459 roku.
Na przestrzeni stuleci kościół doświadczał pożarów, zniszczeń i odbudów. Sam mostek również został zniszczony podczas II wojny światowej, a następnie odtworzony.
Dziś można wejść na kładkę, pokonując 247 schodów, i podziwiać niezwykłą panoramę Wrocławia.
A kiedy następnym razem zatrzymasz się przed pięknym portalem kościoła św. Marii Magdaleny, spójrz na chwilę wysoko między wieże.
Być może usłyszysz tylko wiatr.
A może coś, czego nie potrafisz wyjaśnić?

Wrocław nie zdradza wszystkich swoich tajemnic. Niektóre pozostawia tym, którzy potrafią spojrzeć nieco wyżej.
Odwiedzając Wrocław, poszukaj Mostku Pokutnic między wieżami kościoła św. Marii Magdaleny, niedaleko Rynku. To jedno z tych miejsc, w których historia i legenda spotykają się dosłownie ponad dachami miasta.
